Article
1 comment

Modelka miesiąca – Joanna Kucharska

Nazywam się Asia, mam 26 lat i swoją przygodę z modelingiem rozpoczęłam w lutym tego roku. Od kilku miesięcy obserwowałam stronę na Facebook’u agencji Nobody’s Perfect. Na początku stycznia zobaczyłam ogłoszenie: Casting na modelkę, szukamy dziewczyn z dużym biustem! Przy wzroście 175cm, niebrzydkich rysach twarzy i biuście o miseczce w porywach do rozmiaru K pomyślałam: Koniec z wyszukiwaniem wymówek, czas dać szansę spełnić się moim marzeniom. A jednym z moich marzeń było zostać modelką plus size i inspiracją dla polskich kobiet.

Znalazłam w sobie odwagę i poszłam na casting. To, że się dostałam, było zasłużonym efektem siły, determinacji i ambicji, które zawsze mi towarzyszyły, ale mój brak pewności siebie skutecznie nie pozwalał im wyjść na zewnątrz. Postanowiłam to zmienić. W jaki sposób zwyciężyłam w walce z brakiem pewności siebie?

Urodziłam się w świecie zbudowanym z norm i standardów oraz nakazów i zakazów. Od najmłodszych lat uczono mnie jaka oraz kim powinnam być (bo na pewno nie sobą). Nigdy nie byłam tym, kim powinnam być, czyli szczupłą, pogodną, posłuszną i wykształconą dziewczyną. Byłam „metalówą” z przeciętnymi ocenami i gronem dziwnych znajomych. Nie ukończyłam wyższych studiów, a i znajomych nadal mam, co najmniej, kreatywnych. Pewnie zawiodłam swoich rodziców. Nie mniej ja ich jak oni mnie.

Zawsze byłam brzydka, bo byłam gruba. Przynajmniej tak nauczyłam się o sobie myśleć. Bo przecież jesteśmy bombardowani tym FAKTEM ze wszystkich stron, począwszy od mass mediów, a kończąc na rodzinie i rówieśnikach. Nie wyglądałam tak jak wyglądać powinnam, byłam inna, coś było ze mną nie tak. Brak pewności siebie i niska samoocena towarzyszyły mi od zawsze. Czułam się źle. Nie było w moim życiu nikogo, z kim mogłabym porozmawiać o tym, co czuję. Nie radziłam sobie z emocjami, więc je zajadałam. Naprzemiennie tyłam i głodziłam się, bo wierzyłam, że jak będę szczupła to wszystkie moje problemy w magiczny sposób znikną i w końcu będę szczęśliwa. Byłam nieszczęśliwa niezależnie od liczb, jakie pokazywała mi waga.

Wpakowałam się w swój pierwszy toksyczny związek. Wpakowałam, bo za tym związkiem poleciałam aż do Australii. Dlaczego tak daleko? Bo w końcu jakiś facet mnie zechciał i skoro już ten cud się wydarzył to trzeba się go trzymać jak tonący brzytwy, nawet jeśli oznaczało to podróż w ciemno.

Podczas pobytu w Australii po raz pierwszy w życiu zetknęłam się z modą plus size. Nie musiałam już chować się pod męskimi koszulkami z zespołami metalowymi. Mogłam pójść do sklepu z ubraniami dla kobiet w rozmiarze 44+ i przebierać wśród kolorowych i seksownych sukienek, podkreślających to, co starałam się ukryć. Elegancko ubrana i wymalowana, być może po raz pierwszy w życiu stwierdziłam przed sama sobą, że kurczę, świetnie wyglądam! Wyglądam i CZUJĘ się atrakcyjna! Nigdy nie ubierałam swojego ciała atrakcyjnie, więc zupełnie nie miałam poczucia stylu. Zaczęłam interesować się modą plus size. Poprzez Facebook zaczęłam obserwować modelki oraz blogerki, ubierające ciuchy w większym rozmiarze. Bardzo spodobał mi się styl modern pin up, uważam, że każda kobieta niezależnie od swojego rozmiaru, wygląda w takiej stylizacji atrakcyjnie. Napotkałam również tak zwane „role models”, czyli inspirujące kobiety, które głosiły, że jesteś piękna dokładnie taka jaka jesteś, pieprzyć wszystkie standardy! Byłam zszokowana. Całe życie myślałam, że piękny i szczęśliwy jest tylko ten, kto jest szczupły. Zawsze byłam buntowniczką i od razu pokochałam tą ideę.

Przyszedł moment, kiedy to moje poczucie własnej wartości osiągnęło dna. Powiedziałam sobie: DOŚĆ. Pozwoliłam ujrzeć światło dzienne tej ambicji, sile i determinacji, które cały czas żyły gdzieś głęboko we mnie. Postanowiłam, że nie chcę dłużej żyć dla kogoś czy tak, jak komuś się to podoba. Chcę żyć dla siebie i chcę być szczęśliwa. Wróciłam do Polski. W głowie tlił mi się pomysł, że w jakiś sposób chciałabym przekazać polskim kobietom to, czego nauczyłam się mieszkając zagranicą. Poszłam na casting do agencji Nobody’s Perfect. Chciałam zostać modelką i mieć możliwość pokazania, że będąc w obecnym rozmiarze, nie trzeba chować się pod męskimi koszulkami, nadal można ubierać się i wyglądać atrakcyjnie i kobieco. Założyłam bloga i fanpage w tematyce plus size, o nowinkach zza granicy, stylizacjach, inspirujących ludziach i akceptacji siebie. Pod skrzydłami Nobody’s Perfect wzięłam udział już w trzech pokazach bielizny brytyjskiej marki Panache. Moda jest dla wszystkich i dzięki różnorodności na wybiegu, każda kobieta może zobaczyć jak dany ciuch będzie wyglądał na jej sylwetce.

Jeszcze rok temu nie uwierzyłabym, że moje życie mogłoby wyglądać tak jak dzisiaj. Spełniam swoje marzenia. Odważnie szukam szczęścia w każdej mijającej chwili. Waga mojego ciała nie ma już wpływu na poczucie mojej wartości. Wierzę, że każdy z nas ma w sobie siłę, odwagę, ambicję i determinację, aby czerpać z życia jak najwięcej i być szczęśliwym, będąc sobą. Życie nad nikim się nie lituje, każdy z nas ma za sobą niemiłe doświadczenia. Wierzę, że i Tobie uda się zawalczyć o najlepszą wersje samego siebie.

1 Comment so far

  1. Taka ładna w tej chabrowej sukience. I zarzuciła mocno refleksyjną myślą, bo jej się na pisaniu bloga styl wyostrza. Historia zmierza do happy endu.

    Reply

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.